Rydwan z barkiem, odc. 2: Tupolew Tu-344

Zdawałoby się, że czasy, gdy samoloty cywilne i bojowe były bezpośrednio spokrewnione, dawno już minęły.

Taki na przykład Dassault produkuje jednocześnie myśliwce i samoloty dyspozycyjne. Nikt, nawet po imprezie składającej się głównie z szampana nie próbował konstruować samolotu pasażerskiego na podstawie Mirage, czy Rafale, tylko projektowano Falcony od podstaw. Są jeszcze przynajmniej dwa znane mi przypadki, gdy po 1960 roku ktoś spróbował podobnej sztuki. Jeden to sprawa czysto amerykańska, a drugi: amerykańsko-… szwajcarska. Niemniej to było dawno i, przynajmniej w tym pierwszym przypadku, zasadniczo nieprawda, bo na planach się skończyło.

Rosja tak nie robi. Rosja ma ambicję. Nikt nie będzie jej narzucał zasad gry.

Oto Tupolew Tu-344, drugi przypadek na FSBiodra, gdy rosyjski samolot stricte bojowy prawie został przypudrowany i przysposobiony do cywilnego użytku. Tym razem podstawą projektu został Tu-22M3, a efektem był pochodzący z 1999 roku koncept 10-30 miejscowego naddźwiękowego samolotu dyspozycyjnego o zmiennej geometrii skrzydeł.

No przecież Tu-22M3 to idealny samolot pasażerski, czepia się ten Biodro. Spójrzcie na tę niewinną mordkę

Podobieństwo do Tu-22M jest nie do ukrycia. Nie, żeby ktokolwiek próbował. Inżynierowie OKB Tupolew zaproponowali trzy wersje o różnej pojemności i zasięgu, wszystkie o różnym stopniu ingerencji w płatowiec. Dziesięciomiejscowy model A wymagał wąskiej kabiny pasażerskiej między wlotami silników, wersja B dla 20-30 osób wymagałaby szerszej kabiny w tym samym miejscu, a ostatnia, dwunastomiejscowa C, zakładała wąską przestrzeń dla pasażerów tuż za kabiną pilotów, podobnie jak w MiGu-25 projektowanym dla przewozu VIPów, a opisywanym w poprzednim odcinku. Swoją drogą, ciekawe czym musieliby wygłuszyć kabinę, żeby dało się rozmawiać w towarzystwie dwóch NK-25 mających napędzać ten samolot.

Tu-344 Model B. Profil trochę jak w Douglasie A-4. Ale ta kabina byłaby przestronna…

Zakładano zasięg 7700 kilometrów. Całkiem bogato, ale jest pewien szkopuł – chodziło o prędkość poddźwiękową. Sprawić sobie własnego Backfire’a i latać nim Ma 0.95? Trzeba by nie mieć wszystkich klepek. Zasięg z prędkością naddźwiękową? Cóż, nie znalazłem i niestety nie znam, ale jest angielskie słowo użyte w którymś ze źródeł, które doskonale musi oddawać liczbę, jaką wyliczyli inżynierowie: abysmal – nędzny, marny, denny.

Tu-344 Model C. Okna w dachu, okna przy wlocie silnika. Ciekawe, czy w podłodze były.

Z drugiej strony, mogli go doposażyć w odrzucane zbiorniki podwieszane pod skrzydłami. Przecież ten projekt i tak musiał być robiony dla beki, więc zasadniczo co stało na przeszkodzie? Miny potencjalnych klientów na salonie lotniczym w Paryżu byłyby podwójnie bezcenne, a kieliszki z szampanem gremialnie leciałyby z wrażenia, niczym te zbiorniki.

Ponownie Model C. Jednak w podłodze okien nie dali. Ktoś się opamiętał.
Tagi:
Kategorie: