Tonąc, ale nie po cichu: Saunders-Roe ratuje się przed upadkiem.

Druga Wojna Światowa przyniosła ogromne postępy w lotnictwie bazującym na lądzie. Powstało na tyle dużo utwardzonych lądowisk o długich pasach startowych, by długodystansowe liniowce pasażerskie mogły porzucić ciężkie kadłuby łodziowe, które zwiększały masę i opory w locie. Nie trzeba już było ryzykować startu i lądowania z wody, co wymagało dużo kunsztu od załogi i czasami zwykłego szczęścia. Mimo całego romantyzmu latania łodzią latającą, piloci rozstawali się z nimi bez żalu – jeden z kapitanów Boeinga 314 Pan Amu wspominał, że przesiadka na Stratocruisery była przez nich wręcz wyczekiwana. Wodnosamoloty wymagały odpowiedniego prowadzenia, a i doświadczone załogi potrafiły połamać pływaki o fale.

Taki obrót spraw nie podobał się firmom opierającym swój zarobek na produkcji liniowców startujących z wody. Short Brothers jeszcze po wojnie produkowali wersje rozwojowe łodzi latających typu Sunderland, wywodzących się z jeszcze wcześniejszych Short Empire C i G, ale po wybudowaniu kilkunastu Solentów porzucili ten umierający segment rynku.

Na polu walki o klientów wśród linii lotniczych dzielnie trzymała się wytwórnia Saunders-Roe, która jeszcze w latach pięćdziesiątych bardzo agresywnie forsowała swój „styl życia”. Jednym z późniejszych jego przejawów były SaRo Princess, projekt Duchess, czy P.192, przezwany Queen. Zaprojektowano i wyprodukowano też prototypowe myśliwce operujące z wody: Saunders-Roe SR.A/1. Widząc jednak, że ich nisza powoli umiera, decydenci SaRo postanowili ją nieco rozruszać. Postawili na reklamę prasową, która miała pokazać świetlaną przyszłość jeszcze czekającą łodzie latające. Projektowali całe zaplecze do obsługi swych samolotów, a także wytykali wojskowym, że zaniedbali ten segment rynku i pozostawili bezpieczeństwo statków handlowych przestarzałym maszynom bazującym na lądzie. Opór był jednak bezcelowy, bo świat poszedł do przodu. W Saunders-Roe próbowali jeszcze utrzymać firmę przy życiu projektując dla RAFu prototyp myśliwca o mieszanym odrzutowo-rakietowym napędzie, model SR.53 i jego niedoszłą wersję rozwojową SR.177, ale po upadku tych planów skupiono się na projektowaniu poduszkowców.

Tagi:
Kategorie: